1932 W przededniu Olimpjady…

Kurier Warszawski 23 maja 1932 roku
Więcej decyzji


W przededniu wyprawy do Los Angeles
Olimpjadę mamy już na karku. Za dwa miesiące, 30 lipca, rozpoczną się w Los Angeles X-te wszechświatowe igrzyska sportowe, w których zasadniczo i Polska weźmie udział.
Choć czasu zostało już bardzo mało, biorąc pod uwagę wyjazd konieczny około 1-go lipca, skład naszej ekspedycji nie tylko nie został jeszcze imiennie ustalony, lecz niewiadomo nawet, jakie działy sportu mają delegować swych asów.


Niepewność ta, jest zresztą w sporcie polskim zjawiskiem stałem. Ogłaszamy skrupulatnie obliczone ramy ekspedycji, podstawy zasadnicze przy wyborze reprezentantów, wreszcie minimalne ich wyniki techniczne, a potem brak konsekwencji w przeprowadzaniu wytkniętego jasno programu.
Tyle razy pisało się już i dowodziło, że czasy i warunki są zupełnie inne, niż podczas wyprawy paryskiej i amsterdamskiej. Tylokrotnie wyliczano w cyfrach ogrom kosztów, które pociąga za sobą wysłanie każdego zawodnika do Ameryki. A mimo to ciągle jeszcze pełno jest zupełnie niepowołanych amatorów uczestnictwa w Olimpjadzie, a właściwe władze sportowe tolerują milcząco ich gorączkowe, spóźnione o… lata całe przygotowania.

Czyż można w ciągu miesiąca, którego pozostał, z marudera w swoim szeregu stać się od razu gwiazdą międzynarodową, godną pokazania na Olimpjadzie.
Ale przejdźmy do punktów konkretnych. Stosownie do głośnej deklaracji Komitetu olimpijskiego, że do Los Angeles wysłani będą tylko ci zawodnicy, którzy maja szansę zająć jedno z punktowanych miejsc, sprawa dziś przedstawia się zupełnie jasno.

Na zdobycie takich pozycji (od 1-ej do 6-ej) liczyć mogą: Weissówna i Kusociński indywidualnie oraz szabliści, dwójka wioślarzy i jeźdźcy.
Oczywiście, że taki projekt nie przynosi ujmy przede wszystkiem naszym lekkoatletom, którzy najstaranniej przygotowywali się do igrzysk i uzyskali w paru wypadkach wyniki lepsze od surowych granic, wyznaczonych przez P.K.Ol.

Gdyby też na serjo myśleć o powiększeniu liczebności ekspedycji do Los Angeles, powinni być przed wszystkimi innymi nieuzasadnionymi kandydatami, wysłani właśnie najlepsi wychowankowie Kluumbergera.
Zbyteczne jest łudzić jakiemiś obozami treningowemi kolarzy i bokserów. Można ich oczywiście ćwiczyć intensywnie, ale nie pod hasłem wyprawy na Olimpjadę. Zbyt dobrze mamy wszyscy w pamięci fiasko zimowe hokeistów, aby przemilczeć i teraz podobna ewentualność.

Polski komitet olimpijski powinien się raz wreszcie zdobyć na stanowczość, więcej nawet – na dyktatorski ton. Podtrzyma go w tem z pewnością cała opinja publiczna.
Nie chcemy, aby imię Polski wymieniane było z ironią na ostatnich miejscach olimpijskich. Zadowolą nas dwa trzy poważne sukcesy, którym blasku nie doda sam fakt startu liczniejszej grupy sportowców polskich.
M.S.